Sfinks bez tajemnicy
Oscar Wilde
Pewnego popołudnia, siedząc w „Café de la Paix“ i przyglądając się wspaniałościom i lichocie paryskiego życia, rozmyślałem nad tym dziwnym kalejdoskopem próżności i nędzy ludzkiej, który przesuwał się przed moimi oczyma. Nagle usłyszałem, że ktoś woła mnie po imieniu. Odwróciłem się i zobaczyłem lorda Murchisona. (fragment)