Szatan z siódmej klasy
Kornel Makuszyński
— Wedle najściślejszych obliczeń miał dzisiaj być pytany Napiórkowski, Stankiewicz i Wilczek. Tymczasem pan profesor zaczął szukać przez roztargnienie o jedną kartkę bliżej, niż należało, i zaczął od Kaczanowskiego, wskutek czego automatycznie wylazł potem Ostrowicki, a jako trzeci miał wypaść Wnuk. To trójka z nadchodzącej soboty. Pan profesor zaczął szybko mrugać oczami i patrzył na Cisowskiego z nieukrywanym strachem. — Młodzieńcze! — zawołał. — Czy ty jesteś przy zdrowych zmysłach? Co to wszystko znaczy? — To znaczy, panie profesorze, że pan profesor ma swoją metodę… [Fragment]